Strona główna blog

SADYŚCI ANTYEUTANAZYJNI


SADYŚCI ANTYEUTANAZYJNI

Terroryzm. Cóż za nieprecyzyjne słowo. A w każdym razie nieprecyzyjnie używane. Terrorysta to przecież nie tylko ten kto podkłada bombę. Jego działalność jest spektakularna, ale liczba ofiar dość ograniczona. Terroryści na wielką skalę to ci, którzy terroryzują całe społeczeństwa, całą ludzkość, swoją głupotą: atawizmami, przesądami, sadyzmem przebranym za dobroć. Którzy zmuszają ludzi do konania w męczarniach – „dla ich dobra”. Ciekawe, że tak naprawdę większość ludzi jest chyba przeciwna temu terrorowi. A jednak mało kto odważy się powiedzieć to głośno.

Czasem słyszymy to od ludzi, którzy przeżyli wstrząs, cudem uniknęli śmierci, spojrzeli na własną śmierć.

„Miałam nadzieję, że dym mnie szybko udusi zanim się spalę żywcem” - mówi stewardessa, która przeżyła katastrofę samolotową. Czyli nie chciała się jak najdłużej dusić. Nie chciała palić się żywcem aż do „naturalnej śmierci”. Ta normalna, zdrowa reakcja stoi w sprzeczności z wszystkim, czego uczą katolicy i, szerzej, wszyscy sadyści antyeutanazyjni. Zgodnie z ich propozycją (propozycją to za słabe słowo, z ich terrorystycznym żądaniem) stewardessa powinna mieć nadzieję, że będzie się jak najdłużej dusić, smażyć, grillować. Delektować się każdą chwilą życia od poczęcia aż do „naturalnej” śmierci.

Napisz pierwszy komentarz

blog - blog