Strona główna blog

LIST OTWARTY DO LUDWIKA STOMMY


LIST OTWARTY DO LUDWIKA STOMMY

 

Panie Ludwiku Stomma, albo raczej Ludwiku, bo swojego czasu byliśmy na „ty” - jako uczniowie liceum imienia Narcyzy Żmichowskiej mieszkający na Starym Mieście jeździliśmy razem do szkoły autobusami linii 125 lub 144, które w tamtych czasach miały pętlę na placu Zamkowym.

Potem podziwiałem Cię bo padłeś ofiarą represji po 68 roku - usunięto cię z naszej szkoły.

Dzisiaj niestety ten podziw zmienił się w pogardę gdy przeczytałem twój felieton o corridzie. Jak to możliwe że ty, wychowanek elitarnej szkoły a potem profesor na francuskich uczelniach - dołączyłeś do grona prymitywów, którzy są w stanie pasjonować się cierpieniem zwierząt i jeszcze w tak obłudny sposób to zadawane im przez motłoch cierpienie - „uzasadniać”?

 

Nigdy nie myślałem, że właśnie ty staniesz się nazistą. Jest to wprawdzie nazizm transgeniczny, antroponazizm, ale niemniej przez to groźny i obrzydliwy. Traktujesz bowiem zwierzę nie tylko jako gorsze od człowieka, lecz również jako zasługujące na okrutną śmierć tylko i wyłącznie w tym celu, żeby człowiekowi sprawić radość.

 

Szkoda, że nie żyłeś w czasach Trzeciej Rzeszy. Mógłbyś wtedy nie tylko, jak piszesz „rzygać na wypociny obrońców zwierząt” ale nawet, wraz z podobnymi tobie entuzjastami corridy, palić na stosie książki „pacyfistycznych mięczaków”, takie jak „Byczek Fernando” (zakładając oczywiście, że sam nie podzieliłbyś losu książki). Jej autor, Munro Leaf (według ciebie zapewne „popaprany ekolog”) nie mógł się pojawić w faszystowskich Niemczech, gdyż zostałby natychmiast zgładzony przez twoich kolegów po corridzie. Albowiem, jak dobrze wiesz, naziści byli entuzjastami corridy - jako spektaklu uosabiającego rzekomą „siłę”. Jak zresztą wszyscy frustraci, słabeusze i tchórze. Bo z takich składają się wielbiciele tego pseudosportu - i z takich składają się wszelcy naziści, zarówno transgeniczni - jak ty, jak i zwyczajni, ci, który swój nazizm propagują głosząc, że w ramach gatunku homo sapiens istnieją osobniki zasługujące na zagładę.

 

Co do twojego pomysłu, żeby na corridę prowadzić obowiązkowo wycieczki szkolne... Hm... Pomysł niezły, owszem. Do felietonu w którymś z pisemek Leszka Bubla. Ja mam lepszy: prowadzić wycieczki szkolne na oglądanie Ludwika Stommy - symbolu ludzkiej głupoty.

 

I to twoje obłudne wyjaśnienie: niech się dzieci przyzwyczają do widoku umierania. To już lepiej prowadzać je do hospicjów - niech się przyglądają jak umierają ludzie. W końcu to będzie bliższe rzeczywistości, jeżeli obejrzą śmierć kogoś z ich gatunku.

A jeszcze lepiej - przeznacz własne dzieci do tego szczytnego celu oswajania śmierci i każ im brać udział w corridzie - w charakterze ofiar.

Pamiętaj tylko o odpowiednim przygotowaniu. Bo - czego pewnie nie wiesz, jak wszyscy ludzie myślący powierzchownie - corrida jest walką w 99 procentach „ustawioną”. Na czym polega to ustawienie? Na tym, że byk jest przed walką odpowiednio preparowany. Jako że byk jest zwierzęciem bardzo silnym, należy stłumić jego siłę. Z tego powodu po dokonanej selekcji byka wprowadza się go do przyczepy, której podłoga pochylona jest do przodu. Powoduje to wycieńczenie byka w trakcie transportu i wywołuje skurcze w jego kończynach. W takich warunkach byk przewożony jest przez setki kilometrów na areny w całej Hiszpanii i na południu Francji. Podcina mu się racice i nogi i naciera rany rozpuszczalnikiem. Ból ma wycieńczyć zwierzę. Smaruje mu się oczy wazeliną, aby osłabić wzrok. Jego uszy wypełnia się mokrymi gazetami, by zaburzyć zmysł równowagi i orientację.

Główną bronią byka jest wierzganie. W celu osłabienia tego instynktu bije się zwierzę po nerkach workami wypełnionymi piaskiem. Do jego nozdrzy i gardła wpycha się szmaty lub watę, aby utrudnić oddychanie. Byk jest głodzony i trzymany bez wody przez parę dni poprzedzających corridę. Otrzymuje środki pobudzające lub uspokajające, podaje się również leki przeczyszczające - żeby spowodować odwodnienie. Jeżeli jest zanadto wycieńczony, nakłuwa mu się jądra szpilkami, aby szalał z bólu. Przed „walką” zamyka się go w ciemności. W momencie wyjścia na arenę oszałamia go światło i wrzeszcząca publiczność. Aby byk wybiegł na arenę efektownie, z impetem - tuż przed wyjściem wbija mu się w plecy niewielki sztylet.

Dzięki tym wszystkim zabiegom bohaterski torreador, ulubieniec tłumów, hołoty i zidiociałych felietonistów - niczym nie ryzykuje. No, owszem jest jakiś jeden procent ryzyka na wypadki przy pracy. Ale operator wózka widłowego też może ulec wypadkowi.

Bezpośrednią przyczyną śmierci byka jest uduszenie przez krew, która zalewa mu nozdrza i jamę ustną. Ubocznymi ofiarami corridy są konie - rzadko przeżywają więcej niż trzy „przedstawienia”.

Tak więc spreparuj swoje dzieci, stosując się do tych reguł. A jak będą słabo wierzgać, wbijaj im szpilki w jądra. Albo w inne miejsca - w zależności od płci.

 

Zadziwia mnie jedno: jakim cudem Polityka, tygodnik skądinąd poważny, mogła zamieścić ten tekst. Tłumaczę sobie to tylko jednym: że nie czytają już twoich felietonów, po prostu wlewają je na kolumnę. Co zresztą nie dziwi, bo większość tych tekstów jest płytka i banalna. Ale przynajmniej do tej pory nie sączyłeś nazistowskiej propagandy. Czasem zaglądałem do twoich felietonów, po to tylko by stwierdzić, że są śmiertelnie nudne (poza jednym: „Płacz po Zanussim” - który był autentycznie dowcipny, złośliwy i inteligentny - czy na pewno ty go pisałeś?). Teraz jednak po raz pierwszy poruszyłeś temat ważny, niebanalny i groźny: napisałeś o własnym braku wrażliwości i - wybacz - skretynieniu.

 

Jako antropolog powinieneś przecież wiedzieć, że corrida jest współczesną kontynuacją mordów rytualnych, scalających pierwotne społeczności. Pierwotne, żeby nie powiedzieć prymitywne.

Wprawdzie Malcolm Lowry w powieści „Pod wulkanem” ukazuje byka jako symbol faszyzmu atakującego komunizm (czerwona płachta!) i stąd może twoja awersja do byków, ale metafor, Ludwiku, nie należy brać zbyt dosłownie, zwłaszcza propagandowych. Już lepiej pisz kolejne książki o byłym premierze Leszku Millerze lub o innych działaczach lewicy - bo w tym jesteś naprawdę niepowtarzalny.

 

Czy nie przyszło ci do głowy, że ludzie którzy nie jedzą mięsa, opiekują się bezdomnymi zwierzętami, walczą z barbarzyństwem - nie są ani oszołomami, ani popapranymi ekologami, ani mięczakami - są po prostu lepsi od ciebie? Że są inteligentni, empatyczni, a ty mimo twoich profesorskich tytułów jesteś barbarzyńcą i prymitywem?

 

Tomasz Matkowski

Komentarze czytelników (3)

blog - blog