|
NIEPOKALANE POCZĘCIE W KALENDARZU IPHONA Wpisywałem sobie jakieś terminy w kalendarzu i uderzyło mnie, że Iphone ma podwójną opcję czytania kalendarza: zgodnie z terminem strefy czasowej, w której wydarzenie zostało zapisane, albo zgodnie ze strefą czasową, w której się właśnie znajdujemy - a która przecież nie musi być ta sama, jeżeli tymczasem się przemieściliśmy. To ciekawie relatywizuje nasze poczucie niezmienności kalendarza. Czym jest kalendarz, do czego służy oprócz swej funkcji codziennej? Do zakreślenia granic, oczywiście. Do odgrodzenia się od tych, którzy mają, lub mieli, inne kalendarze: Chińczyków, Azteków, Hindusów... I do odgrodzenia się od tych, którzy żyli przed nami. Nasza Era - to pojęcie ma nas odseparować od poprzedników. Początek Naszej Ery spełnia kalendarzową funkcję założycielską jak każdy inny mit o początku świata. Dzięki kalendarzowi trwamy w ograniczonej czasoprzestrzeni. Kalendarz to nasze podwórko. Nie mamy nic wspólnego z istotami – niższymi, oczywiście – które żyły lub nadal żyją poza tym podwórkiem. Historia i prehistoria. Nasze i nie nasze. Współczesna technika relatywizuje kalendarze, jak to widać na przykładzie iphone’a albo na przykładzie odkrycia, że Chrystus urodził się sześć lat wcześniej niż do niedawna sądzono - co stawia pod znakiem zapytania wszystkie daty naszej ery jak również potoczne określenie „wiek chrystusowy” - które nie oznacza już trzydziestu trzech, lecz trzydzieści sześć lat. Ciekawym murem czasoprzestrzennym jest data narodzin każdego z nas. Nawiasem mówiąc wszyscy, którzy walczą o nienaruszalność płodów, powinni tę granicę przesunąć na dzień poczęcia. Jakkolwiek niełatwo byłoby ten dzień ustalić. Konsekwentnie powinni też nie składać sobie życzeń z okazji urodzin, tylko z okazji poczęcin. Prezenty poczęcinowe, zaproszenie gości na poczęciny itp. A jeszcze ściślej, skoro dla nich człowiek zaczyna się od zygoty - powinni obchodzić dzień zzygocenia. No i oczywiście katolicy powinni świętować święta Bożego Poczęcia, a nie Bożego Narodzenia. Tylko jak ustalić ten dzień, skoro poczęcie było niepokalane? Zastanówmy się, przy okazji, co kryje się w micie niepokalanego poczęcia. Ile złośliwych sugestii, ile chęci dokuczenia. Niepokalane czyli takie, które nie było skalane. Skalane czyli pobrudzone kałem. Kał jest tu ewidentnie obecny, tak jak w zwrocie „kalać własne gniazdo” - dosłownie defekować w miejscu gdzie się żyje. A więc zgodnie z tym mitem każde inne poczęcie prócz „niepokalanego”, czyli każdy akt seksualny, jest pobrudzony kałem. Czy to tylko wizja fanatyków, może dyktowana zawiścią (wymyślili ten mit starcy lub osoby odsunięte od seksu, na przykład kapłani albo impotenci) czy też może tkwią tu jakieś inne przyczyny? Może autorzy tego mitu nie wiedzą tak naprawdę na czym polega stosunek seksualny i wyobrażają sobie, że jest to coś w rodzaju seksu analnego, co oczywiście kojarzy im się z kałem? A więc autorzy mitu nigdy nie zaznali seksu. A w każdym razie seksu z niewiastą. Co więcej, nie wiedzą nic o anatomii kobiety ani o biologii poczęcia. Poczęcie wyobrażają sobie jako straszliwą scenę gdzie mężczyzna robi kupę na brzuch kobiety i z tej kupy, która jakimś mistycznym kanałem przenika do jej „łona” - rodzi się nowy człowiek. W świetle takiej wizji oczywiście każdy człowiek jest pokalany. Z wyjątkiem tego, który został poczęty niepokalanie - cokolwiek by to znaczyło. Ale skąd w takim razie ten wyjątek? Dlaczego raz, jeden jedyny raz w historii ludzkości doszło do poczęcia bez udziału kału? Prawdopodobnie chodzi o to, żeby z bóstwa zdjąć odium, które ten mit rzuca na całą ludzkość. Bo mit ten, jeden z najobrzydliwszych, rzuca cień na wszystko i na wszystkich. Wpaja nam, tak jak mit o grzechu pierworodnym, poczucie winy. Do czego autorom mitów potrzebne jest poczucie winy? Odpowiedź jest prosta: poczucie winy rozbraja. Trudno jest się buntować przeciw czemukolwiek czy komukolwiek gdy jest się trawionym poczuciem winy. Społeczność osłabiona tym poczuciem jest łatwiejsza do manipulowania, skłonniejsza do posłuszeństwa. Wpajanie Poczucia Wstydu i Winy to oczywiście manipulacja nie tylko religijna - posługuje się tą metodą kto tylko może: politycy, wychowawcy, rodzice, każdy kto musi - lub chce - zarządzać innymi. A może to pojęcie niepokalaności jest tylko metaforą? Jeśli nawet tak, niewiele to zmienia. „Niech nas Bóg chroni od złego ducha i od metafor” - jak napisał onegdaj wybitny stylista Paul Louis Courier de Méré (1805-1877).
|