|
TERAZ TELEWIZJA! (PEDOFILSKA) W telewizji program „Teraz my”, pretensjonalny i płytki, ale ciekawy niejako ubocznie. Poprzez niezamierzony komizm - a właściwie tragizm. Tym razem przyszły dwie wypindrzone laski, opalenizna z solarium, włosy prosto od fryzjera, ostry makijaż, obie wściekłe, że ich dzieci zostały zbudzone o szóstej rano, podczas nieludzko brutalnego aresztowania tatusiów. Mężowie obu pań są wojskowymi, wrócili z misji w Afganistanie, i aresztowano ich w związku z masakrą cywilów. Czy mężowie są winni i w jakim stopniu - to dopiero będzie ustalane, ale żony mężów nie interesują się tym. Mając niebywałą okazję powiedzenia czegoś do milionów telewidzów korzystają z niej, żeby wyrazić swoje oburzenie w kwestii pobudki. Ciekaw jestem, co powiedziałyby telewidzom afgańskie ofiary tych mężów? Kobiety, którym mężowie obu wypindrzonych, wściekłych lasek zabili dzieci i urwali nogi? Czemu do studia nie zaproszono Afganki, której odłamki urwały obie stopy? A przecież była dobra okazja, bo Afganka (nie znamy nawet jej nazwiska! A może Afgańczycy w ogóle nie mają nazwisk?) przebywała właśnie w Polsce, na leczeniu, które ma jej zrekompensować poniesione straty. Dostanie pewnie protezy nóg. Czy dadzą jej też protezy dzieci? No więc co zmasakrowane Afganki mają powiedzieć? To pytanie do afgańskich kobiet. To ich problem. Nasz problem, to że nas obudzono o szóstej rano. I że sąsiedzi widzieli, jak mężów wyprowadzają w kajdankach, co może wpłynąć negatywnie na wizerunek, na pozytywny image naszej rodziny w miejscu zamieszkania – zdania te nie padają tak dosłownie, ale sens wypowiedzi obu pań jest właśnie taki. Inne tragikomizmy z tegoż programu „Teraz my”: żona „lobbysty” (co za śmieszne słowo, swoją drogą! Nie kojarzy mi się wcale z lobbingiem, tylko raczej z lobby, holem hotelowym, co zresztą nie jest tak całkiem bez sensu, bo może taki lobbysta często lobbuje w lobby, gdzie czeka na polityków aby im dyskretnie wręczyć łapówkę), otóż żona lobbysty usiłuje przekonać telewidzów, że jej szanowny małżonek niesprawiedliwie siedzi, albowiem rzekoma łapówka wcale nie była łapówką. W interpretacji żony wyglądało to tak: mąż dał posłowi te pieniądze ”na odczepnego”. Dla świętego spokoju. Bo poseł męża nachodził i wydzwaniał. Przypomnijmy, że kwota dana rzekomo „na odczepnego” to było... kilkaset tysięcy złotych. Czy szanowna małżonka ma trzy latka? A może osiem? Bo już dziewięcioletnia dziewczynka by czegoś tak naiwnego nie powiedziała. A swoją drogą pewne małżeństwa powinny podpadać pod kodeks karny jako pedofilskie. Bo jeżeli żony mają - mentalnie - poniżej piętnastu lat - to jak to inaczej zakwalifikować?
|