Strona główna blog

GDZIE SIKA PIERWSZA DAMA


GDZIE SIKA PIERWSZA DAMA

 

Największym wynalazkiem telefonicznym nie jest ani poczta głosowa, ani esemesy, ani mailowanie przez telefon, nie mówiąc już o licznych dodatkowych aplikacjach w rodzaju gier, nawigacji, kamery itp. Największym wynalazkiem telefonicznym jest filtr połączeń przychodzących.

Jak to działa? Bardzo prosto. Ustanawiamy listę osób, które mają prawo do nas dzwonić. I tylko na te osoby telefon reaguje. Cała reszta jest dyskretnie spuszczana na pocztę głosową, bądź też słyszy sygnał zajętości.

Czy to znaczy, że inne osoby nie mają prawa do nas dzwonić? Ależ mają! Niech dzwonią. Najważniejsze, że ja tego nie słyszę.

 

Dzięki temu genialnemu wynalazkowi nie muszę tłumaczyć się akwizytorom dlaczego nie mam czasu z nimi rozmawiać, nikt nie przerywa mi drzemki, nie jestem narażony na pomyłki o drugiej w nocy („Annabella, to ty?”). I w ogóle mam święty spokój. A jednocześnie mam komfort psychiczny, że jeżeli będzie coś naprawdę ważnego, to wówczas Ci, Którzy Są Uprawnieni - dodzwonią się do mnie.

 

A co jeżeli zadzwoni ktoś w ważnej sprawie spoza listy? To nie problem. Jego numer mi się wyświetli. Jeżeli został spuszczony na pocztę głosową, to może przecież się nagrać, a jeżeli usłyszał sygnał zajętości - może wysłać esemesa. W każdym razie nie pozostawiamy go bez szans. Co więcej, jest to rodzaj testu na wytrwałość i inwencję.

 

Poza tym możemy przecież filtr wyłączyć - jeżeli akurat jesteśmy w nastroju aby odbierać Sygnały od Narodu.

 

Wszystkie telefony firmy Sony Ericsson mają taki filtr, i można go sobie przypisać do klawisza szybkiego dostępu tak aby go jednym ruchem włączać i wyłączać. Używam tego systemu od lat, a gdy ktoś się skarży, że nie może się do mnie dodzwonić, mówię mu bez ogródek, że po prostu nie ma go na liście. Moja lista robi furorę wśród znajomych i rodziny. Tabuny przyjaciół i krewnych proszą, żebym ich wpisał. W odpowiedzi słyszą nieodmiennie: „wpiszę cię na listę oczekujących".

 

Aż dziwne, że firma Apple nie sprzedaje aplikacji do filtrowania połączeń przychodzących. Przez to Iphone staje się bezużyteczny jako telefon. Owszem, można kupić filtry niezależnych firm, i to naprawdę świetne, bardzo pomysłowe, w których możemy ustanowić białą listę, czarną listę, oraz decydować co ten ktoś dzwoniący ma usłyszeć - czy sygnał, że nikt nie odbiera, czy sygnał że zajęte, czy też ma zostać spuszczony na pocztę głosową. Są też systemy blokujące połączenia z ukrytego numeru, z numeru nie figurującego w książce adresowej, a nawet uprzejme komunikaty: „nie odbieram połączeń z ukrytego numeru".

 

Niestety, aby korzystać z aplikacji nie applowskich trzeba najpierw zjailbreakować Iphona, czyli otworzyć mu system, a to jest trochę ryzykowne i nieco kłopotliwe.

 

Wymyśliłem coś lepszego. Wystarczy nagrać kawałek ciszy i ustawić jako dzwonek domyślny, a dla wybranych ustawić dzwonki normalne. Efekt będzie taki sam jak przy filtrowaniu.

 

Pracowicie nagrałem rejestratorem Windows kawałek ciszy. Okazało się jednak, że moja biblioteka I Tunes jakoś nie chce przyjąć do zakładki „dzwonki” nagranego przeze mnie pliku mp3.

 

Z forów internetowych dowiedziałem się, że prawidłowym plikiem dzwonka w Iphonie jest plik m4m.

Już chciałem się zabrać za przerabianie mojej „ciszy mp3” na „ciszę m4m”, kiedy coś mnie tknęło. Wpisałem w Google „Iphone ring silence” i wyskoczyła mi piękna strona zrobiona przez Richarda K Millera, z której to strony można za darmo pobrać gotową ciszę w formacie m4m.

Co też i uczyniłem, dołączając się do podziękowań dla Richarda pod dziesiątkami innych wyrazów uznania za super pomysł. Dziękuję, Richard, jeszcze raz tutaj, na wypadek gdybyś czytał ten tekst!

 

Ustawiłem ciszę jako dzwonek domyślny i dzięki temu mogę nareszcie używać Iphona do czego innego niż czytanie książek i sprawdzanie rozkładu jazdy autobusów.

 

Tak sobie o tym wszystkim pomyślałem przed chwilą bo od rana zza okien doszło mnie koszmarne warczenie kosiarki, i musiałem pozamykać drzwi balkonowe, okna, lufciki. I przyszło mi do głowy, że fajnie gdyby człowiek miał w mózgu taki filtr dźwięków przychodzących - i to nie tylko dźwięków z telefonu.

 

Człowiek nie ma, ale niektóre zwierzęta owszem, mają.

Czasem, kiedy się tłukę po mieszkaniu a mój kot śpi, to widzę, że nawet nie drgnie na odgłosy, które zna. Ale niech no tylko zabrzmi jakiś dźwięk nowy - kot strzyże uszami, otwiera oczy i już jest czujny.

 

Co to znaczy? To znaczy, że kot ma lepiej rozwinięty, przynajmniej pod tym względem, mózg - niż człowiek. (Och, szokujące!). Że ma niezwykłą właściwość tworzenia sobie w głowie kartoteki dźwięków, przypisywania każdemu dźwiękowi znaczenia a zwłaszcza informacji o tym czy jest to dźwięk związany z niebezpieczeństwem czy też nie, a następnie filtrowania i niedopuszczania do siebie, w czasie rzeczywistym (!), również podczas snu (!), dźwięków znanych i zaklasyfikowanych jako niegroźne.

 

A propos kotów, słyszałem wczoraj kawał, który ewidentnie odbija pogardliwy stosunek ludzi do wszystkiego co nie jest ludziem, ale mimo to jest dość śmieszny. Kawał brzmi tak: jeżeli chcesz, żeby Pierwsza Dama Twojego Kraju sikała do kuwety - głosuj na Kaczyńskiego.

 

Szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem cóż to jest za specjalne wyróżnienie i powód do Narodowej Dumy i Chwały jeżeli Pierwsza Dama będzie sikała do muszli klozetowej?

Komentarze czytelników (1)

blog - blog