Strona główna blog

ŚPIĄCZKA


ŚPIĄCZKA

 

Mężczyzna wybudził się ze śpiączki po dziewiętnastu latach. Wszyscy się cieszą, on sam też. To piękne. Ale spójrzmy na ciemną stronę. Tylko jeden na dwudziestu wybudza się ze śpiączki. Reszta umiera w charakterze roślinek, przeżywszy przedtem (przeżywszy? To ma być życie?) kilka do kilkunastu lat. W tym czasie najbliżsi pełnią rolę kucharza, kelnera, łaziebnego i babci klozetowej. I w tym przypadku tak było. Żona tego człowieka, który się wybudził, zajmowała się nim przez dziewiętnaście lat. Było jej ciężko. Jak sama mówi: płakała w poduszkę. Gryzła palce, żeby reszta rodziny nie słyszała jej płaczu. Mimo to jest szczęśliwa. Nie narzeka, nie żałuje. Teraz wprowadza męża we współczesny świat. Tyle się zmieniło! A mąż? Też jest szczęśliwy. Uczy się świata na nowo. Uczy się żyć. Bo to, że się wybudził, nie oznacza, że jest zdrowy. Nikt z tych, co się wybudzili po tak długim czasie, nie wraca do zdrowia ani do normalnego życia. Prawie dwadzieścia lat bezruchu pozostawiło ślad. Ozdrowieniec nie chodzi, ledwo mówi. Ale żyje! I chce żyć. Jest ciekaw świata. To piękna historia, ze szczęśliwym rozwiązaniem. A mimo to... trudno nie myśleć o wszystkich pozostających w śpiączce, którzy nigdy się z niej nie wybudzą. Gdyby ktoś z moich bliskich był w śpiączce, opiekowałbym się, żyjąc nadzieją, że kiedyś się obudzi. Ale gdyby śpiączka miała spotkać mnie - to wołałbym, żeby mnie nie utrzymywano w takim nibyżyciu, nawet gdybym miał kiedyś się wybudzić. Zbyt wielki koszt. Zbyt niekorzystny stosunek ceny do jakości.

Testament. Troszczymy się o nasze pieniądze, sporządzamy z wielką pompą testamenty, w których dysponujemy na wypadek śmierci naszym żałosnym, ziemskim majątkiem. A dopiero od niedawna, nieśmiało, zaczynamy sporządzać prawdziwe testamenty - te, w których dysponujemy nie przedmiotami, lecz sobą. Testament w sprawie części zamiennych. To tylko pierwszy krok. Aby moje organy mogły komuś posłużyć. Drugim powinna być wola na wypadek śpiączki i podobnych przypadków. Jeżeli tak by się stało, że wskutek choroby, wypadku czy z jakichkolwiek innych przyczyn moje życie zmieniłoby się w pasmo cierpień - życzę sobie aby dokonano na mnie eutanazji aktywnej. Aby uwolniono mnie, w sposób bezbolesny, od czegoś co nie jest życiem lecz tylko jego zaprzeczeniem, jego karykaturą. W mitologii greckiej ciężko ranny heros, aby nie cierpieć w nieskończoność na granicy życia i śmierci, mógł oddać komuś swoją nieśmiertelność. Ten mit dobrze oddaje dwoistość pojęcia „życie”. Życie jest dobrem, ale może być przekleństwem. Tej drugiej, ciemnej jego strony nie można ignorować.

Napisz pierwszy komentarz

blog - blog