|
PORWANIE W ŚRODKU MIASTA Jeszcze nie tak dawno w walkach plemiennych silniejsze plemię wybijało wszystkich mężczyzn a kobiety zabierało w niewolę. Pod tym względem świat się ucywilizował. Przynajmniej w tych krajach, gdzie nie ma wojny, takie obyczaje nie obowiązują. W dzisiejszych czasach kobiety nie są porywane przez wrogie plemiona. Czy na pewno? Jedna z bardziej wstrząsających historii ostatnich lat. Dziewczyna. Dwudziestoletnia. Studentka. Przyjechała z małego miasta do Warszawy, zdała na uniwersytet. Pilnie się uczy, nie zadaje się z żadnym podejrzanym towarzystwem, nie włóczy się po dyskotekach, unika poczęstunku od nieznajomych, słyszała o pigułce gwałtu i innych niebezpieczeństwach jakie grożą młodej, ładnej kobiecie. Jej świat to sale wykładowe, biblioteka, pokój w akademiku. Tego dnia spieszy się na wykład. Jest biały dzień, południe, ona idzie Krakowskim Przedmieściem w stronę Uniwersytetu, samo serce Warszawy, tłumy ludzi, cieplutko, bezpiecznie. Przy krawężniku hamuje samochód. Wyskakują czterej młodzi ludzie, dobrze ubrani, roześmiani, weseli. Wołają do niej po imieniu, otaczają ją, obejmują. Dla przechodniów wygląda to tak, jakby młodzieńcy spotkali dawno nie widzianą koleżankę. „Cześć Aniu, co u ciebie słychać? Kopę lat!” Wśród tych okrzyków młodzieńcy wciągają zaskoczoną dziewczynę do samochodu. Dziewczyna nie panikuje, bo jednego z młodzieńców rzeczywiście zna, i to dobrze, to jej kolega z grupy, student, bardzo porządny chłopak. Samochód rusza. Nie, nie z piskiem opon. Zwyczajnie. Nikt z przechodniów nie zauważył nic podejrzanego. Nikt nie zapisał numeru rejestracyjnego samochodu. Nikt nie zrozumiał, że właśnie wrogie plemię porwało naszą samicę. Historia ta nigdy nie wyszłaby na światło dzienne, gdyby nie to, że po dwóch latach dziewczynie udało się uciec z burdelu w Hamburgu i wrócić do kraju. Co przeżyła – łatwo sobie wyobrazić. Ile takich dziewczyn nie wróciło – też łatwo sobie wyobrazić. To tyle jeżeli chodzi o porywanie samic przez wrogie plemiona. Z tym wrogim plemieniem to oczywiście pewne uproszczenie. W porwaniu brali udział Polacy – student, kolega dziewczyny, który ją „wystawił”, polska siatka porywaczy, którzy ją sprzedali Turkom – właścicielom burdelu. Udział Niemców był najmniejszy – oni po prostu przez dwa lata z niej korzystali za niewielką opłatą.
|