|
Nowe wieżowce, coraz wyższe, coraz ich więcej, coraz ładniejsze, coraz bardziej funkcjonalne. Jakie to piękne. Jakie zachwycające! Tyle że, ups! Mały zgrzyt. Obok wieżowców wkrótce staną stupiętrowe mieszalnie gówna. Świat będzie jedną wielką mieszalnią gówna. (W sensie myślowym już jest). Nie, przepraszam, nie obok. Mieszalnie staną na antypodach, u biednych sąsiadów. Bo świat nie dzieli się już na Wschód i Zachód, Północ-Południe czy bogatych i biednych (tak dzielił się zawsze) lecz na tych, którzy śmiecą i na tych, którzy muszą żyć w ich śmieciach. I oczywiście we własnych śmieciach, których nie mają siły podrzucić innym. Bo na wszystko trzeba siły. A żeby mieć siłę trzeba jeść. A więc zabijać. I śmiecić. Trzeba zabijać, żeby śmiecić. Trzeba jeszcze więcej zabijać, żeby mieć siłę nie tylko na śmiecenie, ale i na podrzucanie innym naszych śmieci, dzięki czemu możemy chwalić się naszym ekologicznym podejściem do życia pokazując własne, czyściutkie podwórko. Coraz więcej energii wymaga też ochrona naszego podwórka przed śmieciami, które inni mogą nam podrzucić. Czy nasza cywilizacja jest cywilizacją druku? Czy może cywilizacją elektroniki? A może designu? Nie, jest cywilizacją śmieci. Bronimy się przed nimi jak umiemy, nasze śmietniki mają już zamki szyfrowe, niedługo będą miały pancerne drzwi i alarmy, kamery, monitoring. Przyjeżdża ekipa interwencyjna. Ktoś próbował podrzucić śmieci! Alarm! Do tej pory broniliśmy się przed złodziejami, a więc tymi co zabierają, teraz musimy się też bronić przed tymi, którzy dają. A jednocześnie - zamykając, grodząc, drutując śmietniki niszczymy istoty, dla których nawet śmieci są skarbem: bezdomnych, gołębie, koty. Był kiedyś reportaż o łabędziach mieszkających w części rzeki, do której spływają miejskie nieczystości. Dziennikarz zachwycał się, że tych łabędzi jest coraz więcej, że mają ciepło bo ta woda jest ogrzana i nie zamarza, ale jego rozmówca - weterynarz - dodał łyżkę dziegciu (a może kału) do tych zachwytów: tak, łabędzie żyją, mnożą się, ale jakość ich życia się bardzo pogorszyła, chorują, mają wszystkie narządy nasiąknięte toksynami, produktami rozkładu. Świadomość, że jesteśmy cywilizacją śmieci, jakoś powoli do nas dociera. Dużo się mówi o recyklingu, utylizacji odpadów. Jakoś wstydliwie media przemilczają problem utylizacji ekskrementów. A przecież to będzie kluczowa dziedzina przyszłości. Nad tym pracować będą naukowcy z całego świata. Specjalista od utylizacji fekaliów - to będzie najbardziej przyszłościowy zawód, najmodniejszy kierunek studiów, absolwenci będą rozrywani przez pracodawców - firmy utylizacyjne. - Jakie masz plany na po maturze? - Idę na wydział utylizacji w katedrze koprologii stosowanej, w Fekalian University of Cambridge. Jest dwa miliony kandydatów na jedno miejsce. Taki dialog licealistów w przyszłości jest całkiem prawdopodobny. A nawet pewny, gdy miliardów nie będzie sześć, lecz sześćdziesiąt.
|